Artur Bartkiewicz: Śmierć syna posłanki PO. Ludzie, co się z nami stało?

To, co spotkało posłankę PO, jest niewyobrażalną tragedią. Równie tragiczna jest jednak reakcja części uczestników debaty publicznej.

Publikacja: 06.03.2023 03:00

Artur Bartkiewicz: Śmierć syna posłanki PO. Ludzie, co się z nami stało?

Foto: AdobeStock

Sam jestem ojcem i nie potrafię sobie wyobrazić pustki, jaka pojawia się po śmierci dziecka. Wyobrażam sobie, że muszą minąć lata, nim życie rodzica wróci do względnej normalności. Względnej – bo jego świat już zawsze będzie trochę bardziej szary.

Naturalną reakcją człowieka na taką tragedię powinno być współczucie. Oraz pełna szacunku cisza wobec tragedii, której nie sposób zrozumieć i która nigdy nie powinna się wydarzyć. Tymczasem od dwóch dni obserwuję, jak niektórzy tę tragedię wprzęgają w logikę walki plemion, od lat zatruwającej debatę publiczną w Polsce. Kiedy wydaje się, że już dawno osiągnęliśmy dno, niektórzy udowadniają, że można przecież jeszcze pogrzebać trochę w mule.

Z jednej strony trwa odwracanie kota ogonem i przekonywanie, że nie chodzi o to, że dziennikarz ujawnił personalia ofiary, co nie miało żadnego uzasadnienia poza tym, by informacji użyć jako politycznej pałki. Że ktoś uznał, iż tragedię można wykorzystać do zdobycia politycznych punktów tylko dlatego, że matka należy do nielubianej formacji. Ba, niektórzy starają się przekonywać, że matka wykorzystuje tragedię do celów politycznych, a są i tacy, którzy próbują być błyskotliwi i rzucają cytatem, że „nic tak nie ożywia akcji jak trup”, a to dowodzi kompletnego porzucenia norm moralnych i przyzwoitości.

Czytaj więcej

Nie żyje syn posłanki Magdaleny Filiks. „Wiemy, kto jest winny, kto upubliczniał dane tego dziecka”

Ale i z drugiej strony nie jest dobrze. Tu rozkręca się chęć odwetu, niektórzy rozpoczynają nagonkę na dziennikarza, który ujawnił personalia ofiary. Na zło, które on niewątpliwie wyrządził, odpowiadają złem. W czasie, gdy powinniśmy pogrążyć się w żałobie, zastanowić się, co zrobiliśmy nie tak, postanawiają dokonać błyskawicznego samosądu. Bo taka jest logika wojny plemion. Wróg się odsłonił, to okładamy go pałką, póki emocje nie opadły. Tragedia zaczyna wyglądać tylko jak pretekst do takich działań.

Nie wymieniam żadnego nazwiska, bo nie o to chodzi. Tylko o to, że zabrnęliśmy za daleko, ale nie zatrzymujemy się i pędzimy dalej. Po każdej tragedii z wojną polsko-polską w tle najpierw mówimy: „już nic nie będzie takie samo”, by za chwilę było tak samo, tylko bardziej. Kiedy patrzyłem dziś na to, jak spokojnie śpi mój syn, który jeszcze nie jest tego wszystkiego świadomy, bałem się równie mocno tego, że kiedyś sam może stać się ofiarą, jak i tego, że kiedyś może uczestniczyć w nagonce. Bo jeśli dziwimy się, dlaczego młodzież potrafi być tak bezwzględna wobec siebie w internecie, co czasem prowadzi nawet do tragedii – to może spójrzmy w lustro. Oni po prostu toczą te same plemienne zmagania co my, tylko że na innych polach. Ale logika jest ta sama.

Warto pamiętać, że brak empatii jest cechą psychopatyczną. Jeśli więc ktoś wobec tragedii matki, która straciła dziecko, czuje potrzebę zdobywania politycznych punktów, to zamiast pisać coś na Twitterze, powinien zgłosić się do specjalisty. Bo nie wiadomo, do czego jeszcze jest zdolny.

Sam jestem ojcem i nie potrafię sobie wyobrazić pustki, jaka pojawia się po śmierci dziecka. Wyobrażam sobie, że muszą minąć lata, nim życie rodzica wróci do względnej normalności. Względnej – bo jego świat już zawsze będzie trochę bardziej szary.

Naturalną reakcją człowieka na taką tragedię powinno być współczucie. Oraz pełna szacunku cisza wobec tragedii, której nie sposób zrozumieć i która nigdy nie powinna się wydarzyć. Tymczasem od dwóch dni obserwuję, jak niektórzy tę tragedię wprzęgają w logikę walki plemion, od lat zatruwającej debatę publiczną w Polsce. Kiedy wydaje się, że już dawno osiągnęliśmy dno, niektórzy udowadniają, że można przecież jeszcze pogrzebać trochę w mule.

Pozostało 80% artykułu
Opinie polityczno - społeczne
Maciej Miłosz: Czy powódź przekona polityków, by oddali komunikację w ręce specjalistów
Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: Państwo to strażak i urzędnik. W powodzi nie zawiedli
Opinie polityczno - społeczne
Bogusław Chrabota: Powódź 2024. Raport NIK jak lekcja
Opinie polityczno - społeczne
Renaud Girard: Polska - czwarta siła w Europie
Materiał Promocyjny
Wpływ amerykańskich firm na rozwój polskiej gospodarki
Opinie polityczno - społeczne
Kazimierz Groblewski: Igrzyska w Polsce – podrzucajmy własne marzenia wrogom, a nie dzieciom